piątek, 21 grudnia 2012

Jednopartówka


Nastał wieczór 13 lutego, dziewiętnastoletnia dziewczyna o długich różowych włosach podeszła do kalendarza.
-No tak, w końcu jutro walentynki –pomyślała, po czym westchnęła głęboko. Nie lubiła tego święta. Każda dziewczyna dostanie minimum jedną walentynkę ale ją co roku  czekała samotność. Położyła się na łóżku i zaczęła rozmyślać o tym całym życiu.
Dlaczego inni tak bardzo patrzą na ubiór ludzi a nie na to co jest w środku? W szkole miała tylko jedną przyjaciółkę i to tylko dla tego że jej rodzinie nie powodziło się najlepiej. Jej mama od świtu do zmierzchu ciężko pracowała jako sprzątaczka sześć dni w tygodniu a i tak ledwie starczało na rachunki, za to jej tata nie miał stałej pracy, po każdej kolejnej porażce upijał swoje smutki w alkoholu. Nie raz przez to uderzył swoją żonę a nawet niekiedy niczemu nie winną córkę. Nie przejmowała się tym że nie stać jej było na markowe ciuchy czy drogie perfumy. Dostała  się do jednej z najlepszych szkół tylko dzięki swoim ocenom, inne dzieciaki miały wykupiona naukę przez co ona była wyrzutkiem.
Powoli jej rozmyślenia.  zostały przerwane przez sen. Zamknęła oczy i pogrążyła się w marzeniach.

Kiedy tylko wzeszło słońce budzik dziewczyny zaczął ją budzić. Przetarła oczy, przeciągnęła się i wstała z łóżka. Szybkim krokiem poszła do kuchni, zrobiła sobie dwie kanapki z dżemem a kiedy tylko się z nimi uporała skierowała się do łazienki. Umyła zęby, uczesała włosy, zrobiła lekki makijaż i powędrowała do swojego pokoju. Włożyła na siebie jasne dżinsy i beżowy golf. Teraz nie pozostało jej nic innego niż udać się na przystanek autobusowy.
Po 10 minutach była już na miejscu. Stał tam wysoki brunet z jej klasy. Był on najprzystojniejszy w całej szkole, dziewczyny uganiały się za nim na każdej przerwie. Nic dziwnego wysoki, przystojny, same najlepsze oceny i do tego same markowe ciuchy.
Za chwilkę podjechał żółty autobus i obydwoje do niego weszli. Ona na samym początku przy oknie a on ze swoimi kolegami na samym tyle.

Pierwszą lekcją była plastyka mieli narysować cokolwiek co kojarzy im się z miłością. Wszyscy zabrali się do pracy jednak nie było im dane jej dokończyć. Do sali weszły dwie uczennice ze skrzynką do której wrzucano walentynki, po kolei zaczęły wypowiadać nazwiska osób które miały podejść i odebrać swoją walentynkę.
-  Naruto Uzumaki, 10 walentynek – blondyn z szerokim uśmiechem podszedł po swoje kartki, był on najlepszym przyjacielem najprzystojniejszego chłopaka z którym co roku rywalizował.
- Sasuke Uchiha, 21 walentynek – brunet bez emocji podszedł i je odebrał, nikt nie był zdziwiony z ich ilości w końcu było tak co roku, tylko blondynowi nagle uśmiech zbladł.
- Hinata Hyuuga, 1 walentynka – z lekkim rumieńcem niska o granatowych włosach dziewczyna podeszła po nią. Odkąd zadawała się z pośmiewiskiem całej szkoły nie była zbytnio lubiana mimo to co roku dostawała jedną walentynkę od niewiadomego wielbiciela.
- I została nam ostatnia dla Sakury Haruno. -  cała klasa zszokowana spojrzała po sobie, sama dziewczyna nie mogła w to uwierzyć, podeszła szybko po walentynkę i równie szybko wróciła na miejsce.
- Dziękujemy i życzymy miłych dnia. – dwie uczennice podziękowały i wyszły z klasy.
W Sali zapanował szum, wszyscy szeptali coś do siebie.
- Nie zamierzasz przeczytać? – spytała Hinata przyjaciółkę.
Różowowłosa przecząco pokręciła głową i powiedziała :
- Po co? I tak pewnie to są tylko głupie żarty. – mówiąc to schowała kartkę do torby.
Kiedy tylko zadzwonił dzwonek wszyscy wybiegli z klasy, każdy poszedł do swojej grupki przyjaciół a dwie przyjaciółki usiadły na parapecie jedząc swoje drugie śniadanie.
- Hej, Hinata wiesz już w końcu kto wysyła ci tę walentynkę co roku? – spytała Sakura.
- W sumie to nie wiem, ale na pewno ta sama osoba co zeszłego roku, ma dokładnie takie samo pismo.
Może kiedyś ta osoba sama się ujawni. – odpowiedziała z nadzieją.
Dziewczyny do końca dnia przerwy spędzały na parapecie rozmawiając praktycznie o niczym.
Po lekcjach Sakura poszła na przystanek, jej przyjaciółka mieszkała blisko szkoły więc nie jeździła z nią. Na miejscu był już Sasuke z grupką swoich kolegów. Dziewczyna w ciszy usiadła na ławce modląc się by autobus przyjechał jak najszybciej. Niestety jej modlitwy się nie spełniły, podszedł do niej jeden z chłopaków imieniem Kiba.
- Od kogo dostałaś walentynkę? – zapytał.
- Nie wiem, nie otwierałam jej. – odparła chłodno.
- Pokaż mi ją. – rozkazał, przeczesując swoje włosy.
- O ile wiem to ona została napisana do mnie a nie do ciebie. – zaprotestowała różowowłosa, nie miała najmniejszego zamiaru nikomu tego pokazywać zwłaszcza że sama niezbyt miała ochotę to czytać.
- No, no chłopaki zobaczcie ona się stawia, chodźcie zobaczymy tą jej walentynkę o ile ona sama sobie jej nie wysłała. – powiedział kpiąco.
Reszta chłopaków w mgnieniu oka pojawiło się obok Kiby, tylko Sasuke się nie dołączył.
Grupka śmiała się i dogadywała dziewczynie w końcu jeden z nich wyciągnął rękę w kierunku jej torby.
Kiedy już miał zamiar ją otworzyć poczuł na swoim nadgarstku ucisk.
To Uchiha trzymał go teraz nie pozwalając wykonywać dalszych ruchów.
- Co ty wyprawiasz?! – zezłościł się na niego Inuzuka.
- To nie jest nasza sprawa, zostawcie ją – powiedział chłodno – spadamy autobus przyjechał.
Wszyscy wsiedli do środka, chłopaki na sam tył a dziewczyna na samym początku. Próbowała zrozumieć co się przed chwilą stałoSasuke nigdy nie reagował na wybryki swoich kolegów, zazwyczaj trzymał się z boku i tylko oglądał co się dzieje ale jeśli on coś rozkazał chłopaki nigdy mu się nie sprzeciwiali, był w pewnym sensie ich liderem. Im dłużej o tym myślała tym bardziej nic nie rozumiała. Postanowiła o tym zapomnieć, uznała to za akt chwilowej dobroci i tyle.
Nie zorientowała się nawet kiedy powinna wysiąść a kiedy się zorientowała szybko wybiegła z autobusu.
Zaraz za nią wyszedł spokojnie brunet. Podszedł do niej i powiedział :
- Przepraszam cię za nich. Do jutra. – powiedział troszkę milszym tonem i poszedł w swoją stronę.
Przez chwilkę zielonooka stała w osłupieniu, chłopak który zawsze był obojętny względem wszystkiego najpierw ją uratował przed natrętami a później ją jeszcze za to wszystko przeprosił.
Kiedy tylko wróciła na ziemię szybszym krokiem dotarła do domu. Nie miała ochoty nic jeść tylko wbiegła do siebie do pokoju, rzuciła torbę na łóżko siadając koło niej. Siedziała i wpatrywała się w martwy punkt.
Postanowiła jednak otworzyć walentynkę tak po prostu z ciekawości. Wyjęła beżową kartkę i zajrzał do środka. Zaczęła czytać :
Droga Sakuro!
Tak naprawdę nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy, na przerwach spoglądam na Ciebie jak rozmawiasz ze swoją przyjaciółką. Nie jesteś taka jak reszta dziewczyn, nie interesuje Cię popularność, pieniądze czy jeszcze inne rzeczy. Zawsze jesteś sobą, mimo że nie masz tutaj łatwo. Wszystkie twoje cechy bardzo mi się spodobały do tego stopnia że nie potrafię myśleć o niczym innym jak o Tobie!
Spotkajmy się proszę 15 lutego o godz.17:30 w parku.

Dziewczyna zaczęła obracać kartką, zrezygnowana położyła ją na łóżku. Nigdzie nie mogła znaleźć podpisu. Jednak uczucie że to tylko głupi żart nie opuszczało ją. Mimo że podczas czytania jej serce biło szybciej bała się że przez to znowu zacznie być wyśmiewana. Dlatego postanowiła nie spotykać się z nieznajomą osobą w parku.
Wstała z łóżka, torbę rzuciła w kąt a list schowała głęboko w szafie. Zeszła do kuchni, podeszła do lodówki i wyciągnęła z środka garnek z zupą. Podgrzała ją i zjadła. Nawet nie zauważyła jak wybiła godzina 18:00
to znaczy że miała tylko 15 minut do rozpoczęcia pracy. Szybko pozmywała po sobie i pobiegła do pobliskiej kawiarni. Weszła przeprosiła za spóźnienie i przebrała się na zapleczu. Pracowała jako kelnerka nie za dużo zarabiała ale przynajmniej mogła wesprzeć swoją mamę.
Praca sama w sobie była nawet przyjemna ale zabierała jej dużo czasu a musiała jeszcze utrzymywać najlepsze stopnie inaczej nie dostawałaby stypendium.
O godzinie 23:00 skończyła prace i poszła do domu. Kiedy weszła do kuchni zobaczyła dwa  talerze w zlewie, zrozumiała że jej rodzice są już w domu ale na pewno byli bardzo zmęczeni, umyła naczynia i poszła ich śladem do łóżka. Długo nie minęła jak oddała się w objęcia Morfeusza.

Kolejny dzień, kolejna wczesna pobudka i kolejne nudne lekcje. Tym razem odbywała się biologia, pani pięć minut przed zakończeniem lekcji ogłosiła wycieczkę.
- Tak jak to zapowiedziałam na początku roku szkolnego odbędzie się wycieczka do Tatr a dokładniej blisko Morskiego Oka. Będziemy tam przez 3 dni, koszt wynosi 1500zł za osobę. Będziemy mieszkać w hotelu pokoje są po dwie osoby. Mam nadzieję że jak najwięcej z was pojedzie. Dziękuje możecie już iść, Sakura ty zostań na chwilkę. – rozkazała nauczycielka.
- Tak, proszę pani? – spytała Haruno.
- Jeśli chodzi o tą wycieczkę będziemy mieli dla ciebie dofinansowanie za najlepsze wyniki w nauce. Ale będziesz musiała dopłacić 500zł od siebie. Zastanów się nad tym, wycieczka odbędzie się za tydzień. – odparła.
- Dziękuje bardzo, nie wiem jak to będzie ale pomyśle. – uśmiechnęła się ciepło i wyszła z klasy.
Nadal nie mogła uwierzyć zawsze chciała pojechać do Tatr, uważała je za piękne miejsce a tu taka okazja się zdarzyła, w domu musi przeliczyć swój budżet sprawdzając czy ją na to stać. W końcu 500zł to nie była fortuna ale ona liczyła się z każdym groszem.
Do Różowowłosej podbiegła jej przyjaciółka.
- Hej, co chciała od ciebie pani? – zapytała z troską.
- Jest dofinansowanie dla mnie do tego wyjazdu. – odpowiedziała.
- To super, zawsze chciałaś tam jechać, będziemy się świetnie bawić. – powiedziała radośnie białooka.
- Jeszcze nie wiem czy pojadę, musiałabym jeszcze pewną kwotę.
- Musisz jechać nie ma innej opcji. – rozkazała z uśmiechem.
Dziewczyny już nic nie mówiąc poszły na następną lekcję którą miała być matematyka.
Sakura nie potrafiła się na niczym skupić, próbowała w pamięci obliczyć czy będzie mogła pojechać na tą wycieczkę.
 Dzień strasznie jej się dłużył, ale kiedy dobiegł końca siedziała w swoim pokoju i czekała na rodziców.
Drzwi do mieszkania się otworzyły a dziewczyna szybko pobiegła na dół. W drzwiach ukazała się nie kto inna jak jej mama. Zielonooka odgrzała jej ziemniaki z mięsem i podała jej.
- Dziękuje ci Sakurciu. – powiedziała ciepło.
- Mamuś jest taka sprawa jest organizowana u nas w szkole wycieczka do Tatr i bardzo bym chciała na nią jechać. – zaczęła powoli temat.
- Córciu przecież dobrze wiesz że nie stać nas na takie wyjazdy.
- No tak ale ja musiałabym zapłacić tylko 500zł i z tego co zawsze odkładam starczy mi na nią.
- No jeśli sama możesz pokryć koszty to nie mogę ci zabronić jechać.
- Dziękuje! – powiedziała radośnie, pocałowała mamę w policzek i poleciała do swojego pokoju.
Teraz była bardzo szczęśliwa, zawsze jeśli jej coś zostawało z pensji nie wydawała na głupoty tylko odkładała sobie na przypadek jakiegoś kryzysu lub choroby. A teraz mogła wydać te pieniądze na wycieczkę o której zawsze marzyła. W końcu udało jej się zasnąć.

Wstała o świcie pełna energii, z uśmiechem szykowała się do szkoły. Kiedy doszła do przystanku uśmiech nie schodził jej z twarzy, obok niej stał Sasuke który bacznie obserwował jej radosny nastrój, który w jej przypadku był rzadkością zwłaszcza w szkole.
Dzień leciał jest strasznie szybko nie zorientowała się nawet a już była przy swojej szafce. Przekręciła kluczyk i otworzyła szafkę, nagle wyleciała z niej mała karteczka i spadła na ziemie. Haruno najpierw ubrała buty i dopiero podniosła kartkę w której pisało :

Przykro mi że nie chciałaś się ze mną spotkać.
To Twój wybór mimo że zależało mi na tym spotkaniu to oglądanie dzisiaj twojej uśmiechniętej twarzy wszystko mi wynagrodziło.

Uśmiechnęła się lekko a jej serce nieco przyspieszyło czytając to. Wszystkie te słowa były naprawdę miłe i w głębi duszy trochę żałowała że nie zdecydowała się na spotkanie.
Było minęło teraz czasu nie cofnie, skończyła się ubierać i wyszła w stronę przystanku.
Wyciągnęła telefon i słuchawki i dopiero kiedy znalazła się w domu wyciągnęła je.
Miała wielką ochotę na jajecznicę więc wyciągła potrzebne składniki i patelnie.
Jajka powoli się smażyły do tego wzięła sobie kromkę z masłem i pyszny obiad był gotowy.
Jadła powoli rozkoszując się smakiem przyrządzonej przez siebie jajecznicy. Kiedy skończyła pomyła talerze. Jej telefon nagle zadzwonił.
- Hejka, Hinata co się stało? – spytała.
- Sakura już wiem kto mi wysyła walentynki co roku. – powiedziała podekscytowana. – To Naruto z naszej klasy, dzisiaj zaprosił mnie na spacer i wyznał że mnie kocha.
- Jaki on romantyczny, ci się trafił chłopak no nic w takim razie życzę szczęścia.
- Dziękuje, papa. – pożegnała się.
Różowowłosa była nieco zdziwiona tym faktem zwłaszcza że był to najlepszy przyjaciel Uchichy. No nic w końcu zawsze uważała że miłość przychodzi w niespodziewanym momencie i na niespodziewane osoby.

Tydzień szybko zleciał i nadszedł dzień upragnionej wycieczki. Przyjaciółki usiadły razem w autokarze a obok nich Uzumaki z Sasuke. Zielonooka cały czas obserwowała przez okno piękno natury, nie mogła uwierzyć że już niedługo znajdzie się w Tatrach.
Po 6-godzinnej podróży w końcu dojechali. Ich hotel znajdował się w pięknej okolicy dookoła były wysokie drzewa. Wszyscy włącznie z nauczycielami weszli do środka. Przywitała ich sekretarka i rozdała klucze do pokoi. Sakura wraz z Hinatą miały numer 13. Szybko pobiegły do swojego pokoju. Był wspaniały dwa duże łóżka, szafa, toaletka, drugie pomieszczenie z łazienką, po prostu jak we śnie.
O godzinie 13:30 poszli na obiad. Później były wszystkie sprawy organizacyjne i zwiedzenie pobliskiego terenu. Pierwszy dzień minął bardzo szybko ze względu na podróż ale i z niego dziewczyna była zadowolona.

Nastał drugi dzień wycieczki, zaraz po śniadaniu wychowawcy postanowili wybrać się na dłuższy spacer.
Młodzież miała zabrać ze sobą plecaki z najpotrzebniejszymi rzeczami twkimi jak : latarka, bluza, suchy prowiant i wodę gdyż mieli zamiar wrócić dopiero na kolacje.
Wszystko wyglądało wspaniale, cały dzień spacerowali, słuchali odgłosów zwierząt a pod końiec nawet jeden z wychowawców zaczął grać na gitarze którą wcześniej ze sobą zabrał. Atmosfera była znakomita ale zaczynało się już ściemniać więc postanowili wracać.
- Proszę pana zostawiłam swój plecak tam gdzie ostatnio robiliśmy postój. – powiedziała Haruno.
- Dobrze, idź po niego my będziemy szli wolniej byś mogła nas dogonić. – zadecydował jeden z nauczycieli.
Dziewczyna tylko kiwnęła głową i pobiegła w stronę gdzie ostatnio przebywali.
Rożowowłosa znalazła swój plecak jednak było już całkowicie ciemno, zaczęła przegrzebywać swój plecak w poszukiwaniu latarki jednak nie mogła jej znaleźć. Postanowiła iść na wyczucie. Niestety to był jej błąd, nagle znalazła się na niepewnym gruncie i ziemia pod nią się zawaliła. Wszystko ją bolało mimo to zaczęła wołać o pomoc.
Grupa cały czas szła a dziewczyna dalej nie przychodziła. Białooka zaczynała się już martwić.
- A co jeżeli coś jej się stało? – powiedziała zatroskana.
- Nie martw się na pewno nic jej nie jest. – pokrzepił ją blondyn przytulając ją do siebie.
- Ehh… idę jej poszukać. – zakomunikował brunet i nie zważając na nic wyciągnął latarke i poszedł w kierunku w którym biegła dziewczyna.
Nie minęło długo jak usłyszał jej wołanie.
- Sakura, gdzie jesteś?! – krzyknął.
- Tutaj, pomóż mi!
W tym momencie chłopak zaczął biec w kierunku jej głosu. Nie zdążył nawet zareagować kiedy ziemia usunęła mu się spod nóg. I spadł obok dziewczyny.
- Nic ci nie jest? – spytała lekko histeryzując.
- Nie, a tobie?
- Wszystko dobrze, oprócz tego że nie wiem gdzie jestem.
- Wygląda na to że trochę tu posiedzimy dopóki nas niie znajdą.
Dziewczyna zrobiła minę jakby zaraz miała się rozpłakać.
- No już nie martw się. – pocieszał ją brunet.
Minęły dwie godziny a pomoc nie nadchodziła, przez ten cały czas chłopak puszczał sygnały świetlne latarką. Dziewczyna siedziała skulona i nic nie mówiła.
- Czemu nie przyszłaś na spotkanie. – w końcu odważył jej się o to spytać.
Zielonooka była całkowicie zdezorientowana, czyżby to on był nadawcą walentynki?
- To…ty ją…napi… -  nie mogła wydusić z siebie słowa.
- Tak. Od dawna mi się podobasz dlatego chciałem się z tobą spotkać i powiedzieć ci to wprost.
- Ale przecież ja różnię się od ciebie ledwo mnie było stać na tą wycieczkę.
- Nie obchodzą mnie twoje pieniądze ani twój status społeczny liczysz się tylko ty, więc powiedz mi czy ty też coś do mnie czujesz?
Dziewczyna nagle zrobiła się cała czerwona, często na lekcji spoglądała na niego ukradkiem a jego list przyspieszał jej bicie serca ale nigdy nie wyobrażała sobie że to może się stać naprawdę.
- Ja też cię lubię. – odparła a Uchiha w tym momencie zbliżył się do niej i połączył jej usta ze swoimi w delikatnym pocałunku.
Nadal nie mogła w to wszystko uwierzyć, właśnie teraz, właśnie w tym momencie całuje się z chłopakiem swoich marzeń. Teraz patrzył jej prosto w oczy i z lekkim uśmiechem powiedział :
- Kocham cię.
Dziewczyna była zbyt zawstydzona by cokolwiek powiedzieć, zwłaszcza że Sasuke objął ją i przysunął do siebie. Mimo że nie chciała była już zbyt zmęczona, oparła swoją głowę o jego ramie i zasnęła.

Z samego rana chłopak usłyszał czyjś krzyk.
-Hej!! Jesteście tu!!
- Tutaj na dole!! – odkrzyknął im.
Była to cała ich grupa, razem z wychowawcami. Pomogli wydostać się im z dziury i wrócili do hotelu.
Brunet przez cały czas trzymał ją na rękach, wszedł do jej pokoju i delikatnie położył ją na łóżku.
Kiedy chciał wychodzić dziewczyna złapała go za rękę, on uśmiechnął się lekko, odłożył jej dłoń, pocałował w czoło i wyszedł.
Naruto a Sakura z Sasuke.
Tego wyjazdu na pewno nie zapomni do końca życia. Dzięki niemu odnalazła swoją prawdziwą miłość która może przetrwać wieki. 

Zapraszam do komentowania ;D

Moja strona na yt jest wiele filmików SasuSaku oraz wiele innych : http://www.youtube.com/channel/UCgzvbeUWR_p4Dxb4FQ28gVQ/videos?flow=grid&view=0

2 komentarze:

  1. bardzo mi sie podobalo ...;) ale moze zaczniesz pisac opowiadania..? :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę zostaw komentarz dotyczący rozdziału